lelum polelum. >> poniedziałek, 22 września 2008 17:08:59
istnieje coś w rodzaju księgi bądź zbioru gier grupowych? bo jeśli tak, to z miłą chęcią dopiszę tam coś nowego. mianowicie: najnowsza gra, w której bierze caała szkoła [czyt. jakieś 300 osób], nazwa owej zabawy będzie brzmiała: udawaj durnia, bałwana i co tylko się da, raz po raz wycieraj nos i atakuj zarazkami innych oraz zamarzaj jak najszybciej.
jasna cholera! ileż może trwać remont centralnego ogrzewania?!
mamy tak stać, jak ten cieć przy hałdzie żwiru i czekać na cud? matko boska! cud się zdarzył! dyrektor skrócił lekcje! na cały tydzień! no nie może być! w jego przecudnej urody gabinecie z kominkiem też odczuwa się coś takiego jak zimno!
chwalcie Pana!
komentarze [3]
Ja jestem Bogiem, a Ty nie. >> niedziela, 21 września 2008 19:52:41
Niedziela wieczór. Nie imprezujemy. Nie włóczymy się z przyjaciółmi (jakby wredne suki miały ich na pęczki). Nie pijemy. Nie ćpamy. Nie palimy. Nawet się nie uczymy. Nie, proszę państwa. Dlaczego? Bo nas tak cholernie boli głowa, że prawie łazimy po ścianach. A jutro szkoła. A pojutrze test. A w środę wycieczka. Kocham zbiegi okoliczności.
Muszę wykuć na blachę nazwy i położenie wszystkich mórz, cieśnin, zatok, gór, jezior, wyżyn i nizin na świecie. To całkiem proste zadanie biorąc pod uwagę moją 'miłość' do mapy i fakt, że nie wiem gdzie leży Szczecin, bo mi to w cholerę niepotrzebne. A potem napiszę referat o owłosionym małpoludzie, 130 bez kapelusza z uwzględnieniem jego cech fizycznych, psychicznych (o ile takie posiadał), rodzaju spożywanego pokarmu i bakteriami występującymi w obrębie jego nosa. A jeszcze później zasiądę razem z kilkusetną, szczęśliwą masą, aby napisać popierdolony, po cholerę nikomu niepotrzebny, sprawdzający test z matematyki. (Jakby było co sprawdzać, serio.) Oczywiście, czemu się dziwicie? Wybierając profil humanistyczny z czystego wstrętu do matematyki musisz być przygotowany na pisanie takich testów co roku i zdawanie z tegoż właśnie przedmiotu matury. Przecież to takie naturalne, serio. Humanista - ścisłowiec. Widzicie różnicę? Pewnie. Zero. Nic.
'Cause you're a God
And I am not
And I just thought,
That you would know.
You're a God
And I am not
And I just thought
I'd let you go.
komentarze [0]
L.A.L.K.A. >> niedziela, 7 września 2008 18:28:16
No cóż, proszę państwa, odsłona numer dwa. Znaczy, jako (chyba nie do końca jeszcze) pełnoprawnej uczennicy liceum. Pierwszy tydzień - koszmar. Może kiedyś będę opowiadać o tym moim wnukom i śmiać się z tego, co myślałam, ale póki co nie jest mi do śmiechu. W klasie raczej nie znajdę wielu przyjaznych osób, stworzyła się już swoista 'elita' do której ja z przyczyn oczywistych albo i nie, nie należę (czyt. nie piję, nie palę, nie jestem z DG). Jakby tego było mało, moja jedyna koleżanka wróciła do lokalnej szkoły i teraz jestem tam jedyną osobą z mojego miasta. Podobno w mojej starej szkole obstawiali, kto nie wytrzyma presji i wróci do domu. Kaśka była pierwsza. A kto następny? Ha! Oczywiście. Ja. I to obstawia moja długoletnia koleżanka i 'ukochany' pan od historii. Chyba dopiero teraz do mnie dotarło, że nie mogę mieć wiecznie kogoś za plecami, że czasami muszę wyjść przed szereg sama, z własnej woli, bez ochroniarzy. To chyba jest ten moment. Długo nad tym myślałam, bo w pierwszym momencie przeraziłam się, co ja tam zrobię sama. Ale będę silna i udowodnię coś sobie i innym. Powiedziałam, że wolę dać się przejechać śmieciarce niż tam wrócić. Jak to dobrze wiedzieć, że ludzie w Ciebie wierzą.
Ludzie chyba nie wiedzą, że przekraczając granicę innego miasta nie stajesz się wampirem, bo patrzą na mnie jakby z obawą o swoje szyje. Hm, w sumie, lepiej, żeby uważali, bo potrafię być niebezpieczna.
Błogosławmy weekend i zdobycze najnowocześniejszej techniki, bo bez wiatraka nie wytrzymałabym dwóch ostatnich dni. A dzisiaj olałam stres i poszłam sobie na koncert. O. God save the Queen. Jutro będziemy walczyć dalej.
A.
komentarze [6]
Z pamiętnika wrednej suki: Kici, kici. >> poniedziałek, 1 września 2008 21:18:48
1 września, a więc wszyscy standardowo opisują na blogach jaki to wspaniały był pierwszy dzień szkoły, jak to wyściskali się ze znajomymi i imprezowali podczas akademii. No cóż. Ja wam powiem, że w dupie mam te wasze wspaniałe rozpoczęcia. I strasznie mi wisi wasza dzika radość na widok pierwszoklasistów, którzy widząc morze uczniów mają ochotę zwiać, gdzie pieprz rośnie, bo w tym roku ja również dołączyłam do cudnego grona wystrachanych pierwszaczków. Cud, miód i orzeszki po prostu. Jestem wniebowizięta. To fascynujące w końcu poczuć, jak czują się te małe, biedne króliczki, ubijane na pasztet.
To chore, że w tym wieku zgadzamy się na to, żeby rozdzielali nas do Bóg-wie-jakich klas, zostawiali samych sobie w obliczu kilkusetnej masy szkolnej i 6 klas z Twojego rocznika, każdej tak licznej, że nie mieścimy się w jednej sali, a my jeszcze płacimy za ten niesamowity przywilej. Więcej: my się tam pchamy, rękami i nogami, zagryzając paznokcie ze strachu, że nie będą nas chcieli. A jak już nas przyjmą to następuje dzika euforia, która kończy się z dniem 1 września, kiedy to stojąc na boisku, otoczona tłumem ludzi, jakiego nie widziałaś w życiu pytasz się sama siebie:'Gdzie ja właściwie jestem do cholery?!'. A można było siedzieć na dupie. Zachciało mi się tłoczenia się w autobusach i zdzierania palców do krwi w cholernie wysokich i niewygodnych szpilkach. Jestem z siebie dumna.
Sayonara.
Najważniejsze jest pierwsze wrażenie, tak? No, to mam przechlapane.
A.
komentarze [16]
Mam kota na gorącym dachu mojej głowy. >> niedziela, 31 sierpnia 2008 19:16:29
Ej. Skandal w ogóle.
Nie żeby coś, ale pojechałam elegancko sobie do makro, żeby kupić jakieś fajne dżinsy. Hm. Ale co? Paulinka ma grubą dupę. Spodni w rozmiarze jej kosmicznej dupy nie produkują. I po cholerę ja się fatygowałam?
Powinni na szyldzie od razu napisać "Spodni na dupę Paulinki nie szyjemy, za duże koszta". Miałabym z godzinę więcej czasu dla siebie. Ale w porządku, na poprawę humoru Paulinka pojechała sobie na lody. Od czegoś trzeba wyglądać. Oczywiście, że ja się nie przejmuję. Kupię spodnie w innym sklepie. Ale chodzi o fakt! Że kurcze moich rozmiarów nie uwzględnili.
Pf.
Paulinka ♥
komentarze [18]
Kłam proszę kłam, nie chcę znać Twoich wad! >> niedziela, 31 sierpnia 2008 14:31:12
Od dziś rozpoczynam konkurs. Konkurs na faceta idealnego. Nagroda? Będziesz mógł być z siebie dumny, człowieczku! Dokonasz niemożliwego. Zapiszę Cię w mojej prywatnej księdze rekordów Paulinki, suki.
za sto lat tik tak
Ale tak poważnie. Śmieszne jest to, że człowiek niby lepszy, a tak naprawdę gorszy jest od wyrobów z plastiku. Doszłam dziś z mamą do takiego właśnie wniosku, jako że rozmawiamy na wszystkie tematy świata, dziś konkretnie o idealnym mężczyźnie. Doszłyśmy do wniosku, iż idealny mężczyzna powinien być romantyczny, subtelny, nieśmiały, ale tylko na początku, oblegany, lecz oczywiście niedostępny dla tych innych kobiet! Starszy, dużo starszy. Opiekuńczy, zabawny.... I powinien mieć ten wzrok. Wzrok w którym jest taaaki i można z niego wyczytać, że jesteś tą jedyną.
Ostatecznie, okazało się że nawet mój kochany dziadek nie jest tym ideałem.. To dopiero było rozczarowanie. Ale to paranoja, co? Jeśli chcesz kupić ulubionego lizaka, to idziesz do sklepu, płacisz i masz. Chcesz mieć wymarzony telefon- bez problemu coś znajdziesz.
e em. znalazł ktoś sklep z facetami?